4 września 2015

Burzowe chmury

Ten post będzie moim całkowitym rozładowaniem, więc jeśli nie chcecie go czytać nie ma sprawy, zapraszam na poprzednie i przyszłe posty, może bardziej hm... pozytywne?

Pewnie wy też macie czasem chwile, gdy wszystko staje się szare i okropne, inaczej ujmując, jak ktoś tylko się do was odezwie macie ochotę go rozszarpać. Myślicie, że wszystko jest złe, beznadziejne i bezsensu. Wnerwia was nawet głupi paproszek na (prawie) czystym biurku. Jak ja tego nienawidzę.

 Od tygodnia nie mam ani grama czasu, aby pobyć sama ze sobą, nie mogę nawet podrapać się po głowie, żeby ktoś tego nie zauważył. Czuje się stłamszona i otoczona przez każdego oddychającego człowieka. Domowników chwilowo przybyło, a że mój pokój jest remontowany to wszyscy w nim przesiadują lub zmuszają do jego opuszczenia. Koledzy ze szkoły, choć ich bardzo lubię próbują mnie na siłę zagadywać lub jeszcze gorzej, nie odzywają się w ogóle (ach ta niezręczna cisza). Przez zakaz używania telefonów nie mogę nawet posłuchać muzyki. Miejsce, które dotychczas było moją „ucieczką” wydaje się obce. Czułam się tam strasznie nieswojo. 
Jest to tylko i wyłącznie moja wina. Przykro mi, że stworzyłam barierę między mną, a światem. Zamknęłam się w sobie, izoluje się. Przykro mi także, że moim zachowaniem krzywdzę innych. 
Musicie wiedzieć, że ludzie widzą tylko to, co chcą widzieć, w moim wypadku mega energetyczną, ekstrawertyczną, wygadaną i często występującą przed szereg dziewczynę. Tylko, dlaczego wszystkich szufladkujemy?



To chyba tyle z moich humorków na blogosferze. Zapraszam na kolejny wpis już wkrótce.

1 komentarz:

  1. Każdy czasem przeżywa coś takiego jak Ty i nie powinnaś się z tego powodu zadręczać. Nikt nie jest idealny i wszyscy mogą czasem miewać humorki. Trzymam kciuki, że uda Ci się z tego wyciągnąć, a na pewno po jakimś czasie się uda.
    Czekam na kolejnego posta :)

    OdpowiedzUsuń