1 października 2016

Jak wyglądały moje wakacje 2016?

Jest już październik, więc wszyscy wracamy, lub już wróciliśmy do pracy, szkoły lub leżenia na kanapie. Choć już zupełnie wkręciłam się w życie ucznia zawsze znajdzie się czas, żeby trochę powspominać...
***
               Jak już mogliście wyczytać z mojego fanpage’a, na początku wakacji pojechałam na nieziemski obóz z najwspanialszymi ludźmi, jakich mogłam poznać. Moondrive Camp! Moc zajęć, kadra snów, dużo pisania, moje dwa wspaniałe przyja-ciołki, w tym z majestatyczną Nuki. Czego chcieć więcej? Wiele wyciągnęłam z zajęć z kochaną panią Anią. Po mimo bolących pleców od ciągłego pochylania się nad notatkami bardzo jej za to dziękuję. Nie obyło się bez cosplayów, shipowania, memów i niepohamowanego fangirlowania ;)

Instant Cosplay:
Hermiona Granger - Nuki; Harley Quinn - Miss Grayhall
               Zaraz po powrocie wyjechałam do rodzinki, gdzie spędziłam trzy tygodnie. Całe dnie na komputerze, huśtawce, mojej kochanej hulajnodze lub przed telewizorem, oglądając Cartoon Network. Jedyne, co może Was zainteresować to mój rekord bycia nerdem. Oglądnięcie wszystkich sezonów Avatara: Legendy Korry (po angielsku dla ciekawskich).

               Nadszedł ten czas. 10-dniowy wyjazd nad nasze polskie morze. Moja pierwsza próba windsurfingu na desce ślizgowej razem z trapezem, natomiast ciocia i mama po raz pierwszy szalały na falach, przez cały tydzień. No może przesadziłam, połowa tygodnia opierała się na utrzymaniu równowagi. Co jeszcze? Przełamałam swój lęk przed prędkością i wybrałam się na tor gokartowy. Zdecydowałam się na najsłabszy silnik, w obawie, że nie dam rady. Okazało się, że zawładną mną demon prędkości i byłam druga. Powtórzę, z najwolniejszym gokartem BYŁAM DRUGA. Oczywiście nie udało mi się przebić najbardziej nieprzewidywalnego zawodnika, kochanej mamusi.

               W moim grafiku nie mogło zabraknąć wesołego miasteczka, najwspanialszych zapiekanek na świecie, pływania i skakania przez fale, zbierania muszelek, jedzenia niezliczonych ilości lodów zapiekanych w musli, Festiwalu Kolorów... Czas pełen wrażeń! Już tęsknię i mam nadzieję na powrót z całą ekipą za rok.

               Kilka dni po powrocie odwiedziła mnie po raz pierwszy moja kuzynka, zamieszkująca stolicę. Cały dzień spędziłyśmy na pewnego rodzaju wycieczce, odwiedziny mojego gimnazjum, liceum, oprowadzenie po rynku i różnych inncyh ciekawych miejscach. Wstąpiłyśmy nawet po kremowe piwo, prosto ze świata Harry’ego Pottera (bezalkoholowe!). To chyba był najradośniejszy dzień tych wakacji.

3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. MOONDRIVE CAMP NAJLEPSZY!! ♥ Widzę, że wakacje minęły ci równie wspaniale jak mi. Spędziłaś je zdecydowanie bardziej aktywnie niż ja, bo u mnie dominowało siedzenieinicnierobienie, szczególnie w pierwszej połowie (nie wliczając Moondrive Campu ;)). Potem z moją kochaną rodzinką wybrałam się na włoską Sardynię. Może nie będę wchodzić w szczegóły, bo byłaby to najnudniejsza opowieść na świecie :D Też niedawno odkryłam Dziórawy Kocioł! Byłam raz, potem drugi.. no i trzeci.. I chyba przez niego niebawem zbankrutuję, ale warto :')
    Ogrooomnie się cieszę, że zaczynasz znowu publikować posty, bo jak dobrze wiesz, jestem fanką twojej twórczości. Napisałabym 'pisz więcej', ale pisanie na siłę nie ma sensu, więc życzę ci więcej inspiracji ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga, za każdym razem, gdy publikuję post zastanawiam się, kiedy dostanę powiadomienie o komentarzu od Nuki. Bardzo Ci dziękuję za wsparcie. Tym razem jestem naładowana i za wszelką cenę będę dążyć do regularności w pisaniu.
      Straszliwie dziękuję <3

      Usuń