8 października 2016

Reklama MFI, czyli kłótnia w pigułce


Większość z nas, jak nie wszyscy, choć raz byli uczestnikami kłótni. Czy to w szkole, w pracy, wśród przyjaciół lub w domu. Często wynikają one z braku porozumienia między stronami bądź z różnicy poglądów. Spór, w którym każdy może wyrazić swoją opinię, nie bojąc się ataku ze strony przeciwnej jest czymś potrzebnym i dobrym. Problemem w konfliktach są jednak burzliwe emocje, które czasem biorą górę – złość, uraza, strach, smutek. Wątek ten w swoich spotach reklamowych wykorzystał pewien producent mebli.

            MFI to brytyjska marka firmy MFI Group Limited. Funkcjonowała od roku 1964. Spółka posiadała największe zasoby mebli kuchennych i sypialnianych w całej Wielkiej Brytanii. Zmiany w zarządzie i problemy finansowe, spowodowane wzrostem popularności sieci sklepów takich jak IKEA powoli wypierały MFI z rynku. Walka o utrzymanie się na powierzchni trwała do 2008 roku, kiedy została po raz ostatni sprzedana za dość skromne pieniądze. Firma w swoich czasach spotykała się z dużą krytyką. Wśród skandali dotyczących fałszywych promocji produktów po odwiedziny sławnego programu BBC „Watchdog” znalazło się miejsce na serię kontrowersyjnych reklam. Pięć spotów przedstawiających różne awantury w domu. No może nie do końca w domu. Tak naprawdę akcja odbywa się w jednym ze sklepów MFI, a puentą każdej z historii jest fraza:
“When your bathroom's/kitchen’s/bedroom’s designed by MFI you'll feel right at home.”
(tł. Gdy twoja łazienka/kuchnia/sypialnia jest zaprojektowana przez MFI czujesz się jak w domu.)
Wywołująca największe oburzenie reklama przedstawia kobietę w łazience, która zauważyła podniesioną deskę toaletową. Od razu zaczyna krzyczeć na swojego partnera. Gdy on wchodzi do pomieszczenia ona jeszcze bardziej podnosi głos i uderza go w twarz. “I keep telling you to keep the seat down! I'll spell it for you to make it easy for you – D-OWN, DOWN” (tł. Ciągle ci powtarzam, żebyś opuszczał deskę! Przeliteruję ci to, żeby było ci łatwiej – O-PU-SZCZAŁ, OPUSZCZAŁ!), po tych słowach mężczyzna ponownie dostaje w policzek. Kamera odjeżdża, a naszym oczom ukazuje się sklep razem z przemiłym panem cytującym przytoczony w drugim akapicie fragment.

Jak się okazało, spot złamał siedem wytycznych reklamowych. Aż 217 niezadowolonych widzów zgłosiło go do ASA (Advertising Standards Authority), wśród nich znalazły się też osoby dotknięte problemem przemocy rodzinnej. Szokujący dla odbiorców był fakt sugerowania takiego zachowania, jako ludzkiej codzienności. Uznana za niesmaczną i atakującą została bezzwłocznie zdjęta z anteny. Oczywiście nie obyło się bez tłumaczeń MFI, w końcu akcja rozgrywała się w jednej z sieciówek, a nie w prawdziwym mieszkaniu, sam pomysł miał być zabawny i nie miał na celu propagowania nienawiści. Jednak dobre intencje nie wystarczyły. ASA posunął się nawet do stwierdzenia, że reklama mogła być zagrożeniem społecznym, moralnym i psychologicznym dla dzieci.
„ Z deklaracji badanych wynika, że pożycie większości rodzin układa się dość harmonijnie – konflikty i nieporozumienia zdarzają się bardzo rzadko, bądź nie zdarzają się w ogóle. Jednak wiele osób spotyka się z ofiarami przemocy domowej w swoim otoczeniu, a pewna, wcale nie znikoma część badanych deklaruje, że sami doświadczyli agresji ze strony partnera.”
Jest to fragment „Komunikatu z badań – przemoc i konflikty w domu” Centrum Badania Opinii Społecznej, opublikowanego w 2012 roku. Po przeanalizowaniu dociekań CBOS doszłam do wniosku, że przemoc fizyczna i psychiczna jest dużym problemem społecznym w Polsce. Aż 21% kobiet i 22% mężczyzn doświadczyło w swoim życiu tego rodzaju problemów. Co wydaje się smutne, wszelkie statystyki pokazują, że panowie występują w roli ofiary równie często, co panie. Policja oznajmia, że zgłoszenia najczęściej dokonują kobiety. Niestety stereotyp biednej dziewczyny i nieopanowanego męża zawładną naszą populacją, przez co o wiele trudniej jest przyznać się płci męskiej do bycia pokrzywdzonym.

Tym postem chciałam zwrócić uwagę, że przemoc domowa nie jest byle jakim tematem i dotyczy każdego z nas. Nie możemy pozwolić, by reklamy "promowały" coś tak okropnego. Zapraszam do wgłębienia się w raport CBOS i do dyskusji w komentarzach.
Do następnego wpisu!

Źródła:


2 komentarze:

  1. Rzeczywiście ta reklama w sumie taka dziwna troszkę w przekazie i nie powinniśmy pozwalać by tak trudną i ważną sprawę traktowano błahostkowo.

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam wcześniej o tej akcji, ale nie dziwię się oburzeniu widzów :)

    OdpowiedzUsuń